Jedna prosta sztuczka, która sprawi, że zaczniesz śpiewać lepiej

A co, jeśli Ci powiem, że aby śpiewać coraz lepiej, musisz znać (i wykonać) tylko jedną prostą sztuczkę?

Zacznijmy jednak od początku.

Czym jest głos?

Głos jest ruchem – efektem pracy określonych mięśni i struktur naszego ciała (to jest oczywiście temat na zupełnie inny post, a właściwie serię postów). No i z tymi mięśniami to jest tak, że one są zdolne do wielu rzeczy.

Mogą się nauczyć pracować coraz lepiej, coraz bardziej wydajnie, coraz szybciej reagować. Możemy mieć nad nimi coraz większą kontrolę, możemy mieć do nich coraz lepszy dostęp, możemy ich używać coraz bardziej efektywnie, pod warunkiem, że… zastosujemy tę jedną prostą sztuczkę.

Głos jest też wypadkową wielu naszych świadomych i nieświadomych nawyków. I to jest z jednej strony dobra wiadomość, bo nawyki sprawiają, że nie musimy na każdym kroku zastanawiać się nad kolejnymi etapami danej czynności. Ale z drugiej strony może to być wiadomość nie najlepsza, bo nawyki to też utrwalone błędy.

Całe szczęście te niekorzystne nawyki również można zmienić. Wystarczy zastosować… tę samą prostą sztuczkę.

Ta prosta sztuczka to…

Ćwiczyć!

A teraz tak zupełnie serio. Żeby ta sztuczka zadziałała, trzeba oczywiście ćwiczyć prawidłowo, regularnie i mieć dobrze dobrany do swojego głosu zestaw ćwiczeń.

Ale daję Ci słowo – jest to jedyna sztuczka, która NAPRAWDĘ działa 😉

Oszukaj swój mózg, czyli śpiewaj w górę, myśl w dół

Wysokie dźwięki Cię paraliżują? Czujesz narastający strach, kiedy tylko się zbliżają? Masz tendencję do wybierania sobie najtrudniejszego i najwyższego momentu w piosence i wyczekiwania w przerażeniu jego nadejścia podczas śpiewania?

Spokojnie, wiele osób tak ma.

Oczywiście wysokie dźwięki mogą być problematyczne z różnych powodów. Jednak zanim będziemy mogli w pełni świadomie sobie z nimi poradzić, powinniśmy najpierw okiełznać nasz zwykły, najzwyklejszy wewnętrzny lęk przed tym, że coś się nie uda. I tutaj (oczywiście poza samoświadomością i szczerą rozmową ze sobą samym) bardzo mocno pomaga drobne oszustwo.

Oszustwo to polega na przedstawieniu naszemu mózgowi sytuacji przeciwnej, do tej która ma nastąpić. To znaczy? Śpiewamy w górę, ale myślimy w dół.

Brzmi dziwnie, prawda? Ale naprawdę działa.

Jeśli uda nam się odwrócić uwagę naszego mózgu od skupiania się na przerażającym wysokim dźwięku i nadchodzącej nieuchronnie porażce, to dużo łatwiej nam będzie nie zacisnąć i nie podciągnąć w panice krtani oraz wyśpiewać wszystkie interesujące nas dźwięki.

Serio, spróbujcie. Weźcie wysokie dźwięki na zjeżdżalnie i wyobraźcie sobie, że podczas ich śpiewania, tak naprawdę wspólnie zjeżdżacie sobie coraz niżej i niżej.

Powodzenia!

Czy jeśli fałszuję, to znaczy, że nie mam słuchu i śpiewanie nie jest dla mnie?

Dla wielu wokalistek i wokalistów sama myśl o fałszowaniu oznacza zimny dreszcz przerażenia, a czasem paraliżującą wątpliwość: “czy ja się nadaję?”.

Jeśli i Ty masz takie obawy, spieszę Cię uspokoić.

Przede wszystkim, jeśli słyszysz, że nie zawsze trafiasz w dźwięki, które chcesz zaśpiewać, to znaczy, że problemem nie jest brak słuchu muzycznego (no bo przecież słyszysz, prawda?). Zazwyczaj jest to problem z kontrolą aparatu głosowego, czy mówiąc prościej – nieprawidłowa technika wokalna. Kiedy coś napina się za mocno, za szybko, albo nie napina się wcale, chociaż powinno, to trudno może być utrzymać dźwięk, bo to wymaga ogromnej precyzji działania.

Dobra wiadomość jest taka, że jest to do wyćwiczenia.

Jeśli natomiast nie słyszysz swoich pomyłek, wydaje Ci się, że śpiewasz właściwy dźwięk, a od trenerki czy trenera dowiadujesz się, że coś jednak było nie do końca czysto, to też nie koniec świata. Zazwyczaj wymaga to po prostu odrobiny pracy nad uwrażliwieniem Twojego ucha. Słuch muzyczny również jest umiejętnością do wyćwiczenia i naprawdę bardzo bardzo rzadko zdarza się, że ktoś ma w tym zakresie problem, którego nie da się rozwiązać.

Przy odrobinie cierpliwości i systematycznej pracy nawet się nie obejrzysz, jak zaczniesz śpiewać czysto!

Co zrobić, jeśli mój głos w ćwiczeniach nie brzmi ładnie?

Czasem wykonywanie ćwiczeń wokalnych jest krępujące, bo nasz głos nie brzmi tak, jak wyobrażamy sobie, że powinien brzmieć.

Co można z tym zrobić?

Lepsze pytanie brzmi: czy trzeba coś z tym robić.

Ćwiczenia wokalne są tak pomyślane, żeby dotrzeć do pełni możliwości głosu dzięki uruchomieniu mięśni i procesów, które nie zawsze da się uruchomić tak po prostu, świadomie, na podstawie podjętej decyzji. Czasem będzie chodziło o rozluźnienie konkretnego mięśnia, czasem o jego wzmocnienie, czasem o koordynację kilku mięśni, a czasem o jeszcze coś innego.

Umiejętnie dobrane kombinacje głosek, dźwięków i efektów wokalnych wytrenują Twój aparat głosowy tak, jak umiejętnie dobrane ćwiczenia mogą wytrenować Twoje ciało. Czasem “brzydkie” brzmienie jest pożądane, bo jest po prostu najprostszą drogą do celu.

Warto też pamiętać o tym, że kiedy sami oceniamy własny głos, robimy to na podstawie wieloletnich przyzwyczajeń i nieco zniekształconej percepcji. Dlatego – przynajmniej na początku wokalnej drogi – lepiej ocenę, czy wszystko w głosie gra, pozostawić doświadczonemu uchu trenerki lub trenera naszego głosu.

Trening czyni mistrza

(Anna Kamińska)

Nie wyszło pierwszy raz, drugi, a nawet trzeci?

Myślisz sobie – „to wszystko bez sensu, trzeba się poddać”.

Błąd!

Pamiętaj to trening jest ważny. Trening czyni mistrza. Nie wyjdzie za pierwszym, drugim, dziesiątym razem. Ale za jedenastym się uda! A co potem?

Śpiewanie to proces, a więc każdy, kto będzie nad swoim głosem pracował, będzie robił postępy, każdy w swoim czasie, w tempie zgodnym ze swoimi indywidualnymi możliwościami, ale zawsze – będzie śpiewał coraz lepiej.

A więc jeszcze raz – co potem? Ano potem trzeba ćwiczyć, powtarzać, zapamiętywać – trenować. Bo… trening jest ważny. Trening czyni mistrza.

No… to życzę miłego trenowania! 😉