Oszukaj swój mózg, czyli śpiewaj w górę, myśl w dół

Wysokie dźwięki Cię paraliżują? Czujesz narastający strach, kiedy tylko się zbliżają? Masz tendencję do wybierania sobie najtrudniejszego i najwyższego momentu w piosence i wyczekiwania w przerażeniu jego nadejścia podczas śpiewania?

Spokojnie, wiele osób tak ma.

Oczywiście wysokie dźwięki mogą być problematyczne z różnych powodów. Jednak zanim będziemy mogli w pełni świadomie sobie z nimi poradzić, powinniśmy najpierw okiełznać nasz zwykły, najzwyklejszy wewnętrzny lęk przed tym, że coś się nie uda. I tutaj (oczywiście poza samoświadomością i szczerą rozmową ze sobą samym) bardzo mocno pomaga drobne oszustwo.

Oszustwo to polega na przedstawieniu naszemu mózgowi sytuacji przeciwnej, do tej która ma nastąpić. To znaczy? Śpiewamy w górę, ale myślimy w dół.

Brzmi dziwnie, prawda? Ale naprawdę działa.

Jeśli uda nam się odwrócić uwagę naszego mózgu od skupiania się na przerażającym wysokim dźwięku i nadchodzącej nieuchronnie porażce, to dużo łatwiej nam będzie nie zacisnąć i nie podciągnąć w panice krtani oraz wyśpiewać wszystkie interesujące nas dźwięki.

Serio, spróbujcie. Weźcie wysokie dźwięki na zjeżdżalnie i wyobraźcie sobie, że podczas ich śpiewania, tak naprawdę wspólnie zjeżdżacie sobie coraz niżej i niżej.

Powodzenia!

Trening czyni mistrza

(Anna Kamińska)

Nie wyszło pierwszy raz, drugi, a nawet trzeci?

Myślisz sobie – „to wszystko bez sensu, trzeba się poddać”.

Błąd!

Pamiętaj to trening jest ważny. Trening czyni mistrza. Nie wyjdzie za pierwszym, drugim, dziesiątym razem. Ale za jedenastym się uda! A co potem?

Śpiewanie to proces, a więc każdy, kto będzie nad swoim głosem pracował, będzie robił postępy, każdy w swoim czasie, w tempie zgodnym ze swoimi indywidualnymi możliwościami, ale zawsze – będzie śpiewał coraz lepiej.

A więc jeszcze raz – co potem? Ano potem trzeba ćwiczyć, powtarzać, zapamiętywać – trenować. Bo… trening jest ważny. Trening czyni mistrza.

No… to życzę miłego trenowania! 😉

Pobudka jest ważna

(Anna Kamińska)

Pobudka!

Wstawaj i do roboty.

Od razu.

Jak to się mówi… z buta!

No to jak już jesteśmy przy mówieniu, czyli przy naszym głosie – myślicie, że fałdy głosowe są szczęśliwe, kiedy zaraz po przebudzeniu wrzucamy je na najwyższe obroty funkcjonowania? Od razu jakieś wymagające wprawki wokalne, a już najlepiej jakiś mega trudny utwór.

Odpowiedź brzmi: nie, nie są.

Nasz głos, tak jak i nasze ciało potrzebuje rozgrzewki, żeby spokojnie i zdrowo rozpocząć dzień. Poprzeciągaj się chwilę i pooddychaj głęboko, zanim zerwiesz się z łóżka. Pomrucz delikatnie i cicho na wygodnych dźwiękach. Pamiętaj przy tym o rozluźnionej żuchwie. Poczuj wibracje, które pojawiają się w Twoim ciele. Poczuj energię, która pomoże Ci rozpocząć nowy dzień! 😉

I pamiętaj – pobudka jest ważna!

O dobrodziejstwach ciszy

(Anna Kamińska)

Mówi się, że milczenie jest złotem. I wiecie co? Są takie momenty, kiedy tak właśnie jest. Czy zdarzyło się Wam czuć, że Wasz głos jest przeciążony, albo co gorsza przytrafiła się Wam jakaś infekcja, np. zapalenie krtani? Wtedy właśnie zbawienna jest cisza.

Nasz głos też potrzebuje odpoczynku, regeneracji, spokoju, innymi słowy – ciszy. Cisza jest ważna. Ale uwaga! Ważna nie tylko jeśli chodzi o zdrowie. Pomyślcie teraz o jakimś utworze, który lubicie, w którym zastosowano taki zabieg, jak raptowne przerwanie napędzonej struktury dźwiękowej. Nagłe stop, a później powrót do muzycznej opowieści. Tak jak w tym utworze:

Ciekawe prawda? Trzyma w napięciu. Albo może są takie utwory, w których melodia płynie gładko, później spokojnie zatrzymuje się, zapada na moment w sen, aby po chwili równie delikatnie obudzić się i podążać dalej swoją drogą. Tak jak na przykład tutaj:

W takich przypadkach w utworach mamy pauzy, a pauzy to nic innego jak cisza w muzyce. A cisza jest ważna.

No… to by było na tyle. Czas zatrzymać się i wspólnie pomilczeć.

Lady Day, największa wirtuozka emocji w historii wokalistyki jazzowej. Cz. 2 – twórczość

Lady Day pozostawiła po sobie wiele nagrań z wybitnymi muzykami m.in. Teddym Wilsonem, Lesterem Youngiem, Bennym Goodmanem, Oscarem Petersonem. Jednak za swój najlepszy album uważała ostatnią płytę nagraną w 1958 z orkiestrą pod kierunkiem Raya Ellisa – „Lady in Satin”. Na nagraniach obok orkiestry pojawiają się smyczki, a chwilami nawet chór. W tym czasie brzmienie Holiday zaczęło się już wyraźnie zmieniać – „słodko-gorzki chrapliwy wokal przypominał głos 70-latki, a nie 40-latki”[1].

Natomiast ja zamierzam skupić na dwóch utworach pochodzących z wcześniejszego albumu zatytułowanego „Lady Sings the Blues”, którego realizacja trwała od 1954 do 1956 roku. Pierwszy, jaki chciałabym wymienić, to „God Bless the Child” (pojawił się również na singlu z 1942 roku), do którego tekst napisała sama wokalistka, a muzykę stworzył Artur Herzog. Piosenka nawiązuje do kłótni Lady Day z matką. Poszło oczywiście o pieniądze. Podczas nerwowej wymiany zdań ze strony Sadie Fagan padają słowa: „niech Bóg błogosławi dziecko, które ma własne dziecko”. Ten incydent zainspirował Billie do rozważań o bogactwie, biedzie, podziałach społecznych i niesprawiedliwości:

„Them that’s got shall get 
Them that’s not shall lose (…)
Money, you’ve got lots of friends 
They’re crowding around your door 
But when you’re gone and spending ends 
They don’t come no more ”.

Pieniądze były przekleństwem Holiday. Początkowo dlatego, że ich brakowało, a później dlatego, że nie przyniosły jej szczęścia, a jedynie torowały drogę do dalszego upadku. Sprawiały, że Billie czuła się samotna. Zauważyła, że wielu jej bliskich, jest przy niej tylko wtedy, kiedy mogą liczyć na finansowe wsparcie.

            Drugi bardzo istotny utwór na płycie „Lady Sings the Blues” nosi tytuł „Strange Fruit”. Ta piosenka nie była już osobistą refleksją Billie, stała się protest-songiem całej społeczności afroamerykańskiej, wyrazem jej cierpienia, buntu wobec niesprawiedliwej rzeczywistości. To jeden z pierwszych utworów poruszających problem dyskryminacji rasowej. Tekst do „Strange Fruit” napisał żydowski poeta Abel Meerepol. Opisuje w nim lincz na Afroamerykanach oskarżonych
o rzekome morderstwo i gwałt – samosąd, którego ofiarą padli Thomas Shipp i Abram Smith, a który uwieczniony został na zdjęciu Lawrence’a Beitlera.

Holiday zaśpiewała tę piosenkę w 1939 roku w Cafe Society, gdzie jazzu mogli słuchać zarówno biali, jak i ciemnoskórzy klienci. Ten występ przeszedł do historii. Billie głęboko odczuwała całą gorycz i rozpacz zawartą w utworze. Swoje emocje przelewała ze sceny na publiczność. Autor tekstu skomentował interpretację wokalistki w takich słowach: “Billie ofiarowała „Strange Fruit” najbardziej zaskakującą, dramatyczną i skuteczną interpretację, która wytrąciłaby z dobrego samopoczucia nawet najbardziej zadowoloną z siebie publiczność”[2]. Najprawdopodobniej „Strange Fruit” stało się przyczyną przyszłych problemów Lady Day: prześladowań przez FBI, ścigania za narkotyki oraz aresztowań. Piosenka nie została przychylnie odebrana przez władze, jednak Billie nie podporządkowała się zakazowi jej wykonywania. W 1999 roku magazyn „Time” określił utwór „Strange Friut” pieśnią stulecia.[3]

„Southern trees bear strange fruit,
Blood on the leaves and blood at the root,
Black bodies swinging in the southern breeze,
Strange fruit hanging from the poplar trees”.

            Billie Holiday nie była idealna technicznie, ale zachwycała swoją naturalnością. Śpiewała całym sercem, dlatego jej wykonania potrafią przejąć do granic. Dotykają odbiorcę gdzieś głęboko wewnątrz. Przejmujące, smutne ballady uwydatniają intensywność cierpienia skrywanego przez Billie. To bardzo ważna postać nie tylko dla rozwoju wokalistyki jazzowej, ale również wokalistyki w rozumieniu ogólnym. Lady Day działała intuicyjnie, jej głos, frazę, rytm, interpretację prowadziły emocje. To artystka uniwersalna, ponieważ przez autentyczność przekazu jej śpiew wzrusza po dziś dzień. Producent John Hammond tak określa pierwszy raz, kiedy usłyszał i zobaczył śpiewającą Billie Holiday: „to był ten rodzaj cudu, na który czekałem od lat i który już się nie powtórzył”[4].


[1] http://muzyka.dziennik.pl/zdjecia/487022,11,billie-holiday-w-stulecie-urodzin-skandaliczny-zywot-krolowej-jazzu-zdjecia.html (dostęp 07.06.2018)

[2] http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,18215305,Billie_Holiday__Nie_stronila_od_heroiny__whisky_i.html?disableRedirects=true (dostęp 07.06.2018)

[3] http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,18215305,Billie_Holiday__Nie_stronila_od_heroiny__whisky_i.html?disableRedirects=true (dostęp 07.06. 2018)

[4] http://muzyka.dziennik.pl/zdjecia/487022,11,billie-holiday-w-stulecie-urodzin-skandaliczny-zywot-krolowej-jazzu-zdjecia.html (dostęp 07.06.2018)